**Kylan**
Targ pękał w szwach.
Jak zwykle ludzie rozmawiali głośno i śmiali się, a w powietrzu unosił się intensywny zapach ulicznego jedzenia. To było wszystko, czego nienawidziłem.
Jasno, kolorowo, głośno.
Mieliśmy trochę czasu między zajęciami, a Nate błagał nas, żebyśmy znów wyskoczyli do centrum. Twierdził, że czuje się pominięty i że nasza trójka od tygodni nie robiła nic ciekawego. Więc oto






