**Violet**
Wspinaliśmy się tą samą morderczą ścieżką od niepamiętnych czasów. W pewnym momencie pałac zniknął nam z oczu. Teraz nie było już nic... tylko zieleń, bezkresna zieleń w każdym kierunku.
Było lodowato, powietrze stało się ostrzejsze, ale nie miałam czasu, by się tym przejmować. Byłam zbyt skupiona na pchaniu go.
Kayden...
Moje płuca dosłownie płonęły. Dyszałam ciężko, powłócząc nogami,






