Violet
Moje policzki zapłonęły rumieńcem zażenowania. Miał rację, ale dobrze było wiedzieć, że przynajmniej jedno z nas zachowało resztki odpowiedzialności. Usłyszałam szelest rozrywanego opakowania i przeniosłam wzrok na jego twardą, pulsującą męskość.
Z łatwością nałożył prezerwatywę, a moja dłoń zsunęła się w dół, by pieścić jego udo. Gdy nasze spojrzenia się spotkały, znów nasunął się na mnie.






