Violet
Opadłam na kolana obok Kaydena i przycisnęłam dwa palce do jego szyi. – Wciąż oddycha.
Z gardła Sory wydobył się dźwięk ulgi, a ona przytuliła deskę do krojenia do piersi. – To dobrze – odetchnęła. – To znaczy, że nie jestem morderczynią.
Mój wzrok wrócił do Kaydena. Wyglądał tak samo spokojnie, jak podczas swojego snu dla urody. Tak wyglądał o wiele lepiej. Leżąc cicho i bezruchu. Nie było






