Kylan
Kiora poprowadziła mnie do komnat królowej i niewiele czasu minęło, zanim dwaj strażnicy stojący przed drzwiami posłali jej gniewne spojrzenia. Nie wyglądali na zbyt szczęśliwych na nasz widok.
Jeden z nich wystąpił naprzód z uniesioną dłonią.
– Królowa nie może przyjmować gości...
– Otwórz drzwi.
Zawahał się, spojrzał na drugiego strażnika, po czym z powrotem na mnie. – Wasza Wysokość...
–






