– Pianistka nie wygląda na kogoś, kto już urodził dziecko! Gdyby to była ona, już dawno pyszniłaby się w biurze jak paw! Zgaduję, że to jakaś dziewczyna z zewnątrz!
To wcale nie musi być takie proste!
– Zgadzam się!
Drzwi windy otworzyły się, a do środka wszedł Oliver z surową twarzą, poważny jak nigdy dotąd.
Anthony spojrzał na niego i zapytał: – Co się stało?
– Panie Marwood… w biurze… są dzieci






