Mój buntowniczy nastrój szefowej trwał zaledwie czterdzieści parę godzin. Po dwóch pełnych dniach bez wieści od Aleksa czy Taty, zaczęłam wpadać w spiralę.
Może problem tkwił we mnie. Nie byłam osobą, która ciągle potrzebuje zewnętrznego potwierdzenia, ale nigdy nie zrobiłam niczego, czego moja rodzina by nie zaakceptowała. A teraz zastanawiałam się, czy nie jestem rozpuszczonym bachorem. Albo nie






