W samym środku lutego, w Walentynki, odbyło się nasze przyjęcie zaręczynowe.
Dom Whitlocków był większy niż jakikolwiek, w jakim kiedykolwiek byłam. Byłam tu drugi raz, ale nie mogłam się przyzwyczaić do jego postawy – wysoki, olśniewający, onieśmielający.
Miał wiele swojskich akcentów, od obrazów Sofii na każdej ścianie domu po starannie dobrane i zaprojektowane elementy architektoniczne, ale to






