Punkt widzenia SAMANTHY
Kolacja odbyła się w przytulnym bistro w centrum, gdzie nad nami migotały lampki. Światło świec, choć skąpe, dawało sporo ciepła w chłodny wieczór w restauracji na świeżym powietrzu, a wokół rozciągał się widok na światła miasta.
– Musiałem wybrać coś na zewnątrz. Uwielbiasz widok z mojego tarasu, więc nie mogłem ryzykować zabierając cię do nijakiej restauracji – mówi Ronan






