Nasze pocałunki były desperackie, jak próba złapania oddechu w dusznym pokoju. Pomimo chłodnego powietrza czułam się rozpalona i spocona, jakby ubrania mnie drapały. Chciałam je z siebie zerwać, ale musiałam się zadowolić zdjęciem płaszcza, który opadł na podłogę. Moje nogi oplotły talię Luki, jego dłonie ścisnęły moje pośladki, przygważdżając mnie do ściany, nie odrywając ust od moich nawet na uł






