Biegnę po chodniku jak baba-chłop. Właściwie to nie biegnę, tylko idę tak szybko, jak pozwalają mi na to obcasy.
W pewnym momencie przystaję, żeby złapać oddech. I wtedy znajomy dotyk chwyta mnie za ramię i zmusza, żebym się odwróciła. Staję twarzą w twarz z mężczyzną, przed którym uciekałam, i podczas gdy ja dyszałam, wyglądało na to, że on nawet się nie spocił, żeby mnie dogonić. W jednej z jego






