Następnego dnia byliśmy z powrotem w domu, odsypiając zmęczenie po trzydniowej wycieczce. A właściwie to ja to robiłem. Sam dekorowała choinkę w salonie, mimo że Boże Narodzenie już minęło, bo kochała radość, jaką dawała, i nie chciała mieszkać w mieszkaniu bez drzewka. Upierała się, żeby trzymać choinkę przynajmniej do połowy stycznia, a kim byłem, żeby się z nią spierać?
Więc po prostu pozwalałe






