Benedict
Budzę się powoli, czując w nozdrzach zapach środka antyseptycznego zmieszany z miodową wonią Sloane.
Gdy tylko poruszam ciałem, w mojej szyi wybucha ogień.
Próbuję unieść ręce, ale jedna jest trzymana.
– Na twoim miejscu bym tego nie robił – odzywa się łagodny głos mojego ojca. Kładzie mi dłoń na piersi, przytrzymując mnie w miejscu i jednocześnie uziemiając.
Otwieram oczy i mrugam, czeka






