Xyla Quest niezręcznie przeczesała dłonią włosy. Zebrała całą odwagę, by spojrzeć Stanleyowi Battonowi w oczy i powiedziała: – Oczywiście, że się o ciebie martwię. Przecież wciąż razem pracujemy. Byłoby to dla mnie bardzo kłopotliwe, gdyby coś ci się stało.
– Och? Czyżby tylko o to chodziło? – Oczy Stanleya były pełne podejrzeń.
– I... I jesteśmy przyjaciółmi. Nie chcę, żeby mój przyjaciel wpadł






