Nie musiałam otwierać zamka w drzwiach wejściowych. Miałam klucz do jego domu i cicho weszłam do środka. W salonie było ciemno, cicho, a wszystko na swoim miejscu. Przeszłam korytarzem w kierunku jego sypialni, gdzie leżał, chrapiąc w ciemności.
– Czas się obudzić, Kurt – powiedziałam, wyciągając go z łóżka.
– Co do…
Szarpnęłam go do góry za t-shirt i popchnęłam do przodu, gdzie upadł na ręce i ko






