Musiałem jakoś przeoczyć zapach Shae, prawdopodobnie stłumiony przez zapachy otaczających ją wampirów. Jego komnaty znajdowały się na parterze, w rogu naprzeciwko piwnicy. Dziesięć wilków podążyło za mną na górę, a mrowienie rozchodzące się od skóry głowy w dół pleców sprawiło, że się do nich odwróciłem.
– Otwórzcie bramy. Już.
Rozproszyli się i poczułem, jak Abeloth wyciąga ręce do Echo. Byli bli






