Zmarszczyłam brwi, gdy pilot prywatnego odrzutowca Rydera ogłosił nasz cel podróży. Lecieliśmy do Meksyku, wiele godzin od Gwatemali. Ignorował moje niezbyt subtelne spojrzenia, a za każdym razem, gdy próbowałam go złapać na osobności, zajmował się Maximem.
Wjechaliśmy w dużym konwoju do kurortu Puerto Vallarta. Siedziałam z tyłu SUV-a, którego prowadził Ryder, i ukazała się ogromna, otoczona mure






