Margot i ja spotykałyśmy się co weekend, czasem u niej, czasem u mnie. Ekipa ją poznała i wszyscy ją polubili, stała się częścią naszego kręgu bez żadnego wysiłku. Nasze dzieci bawiły się razem, a my wymykałyśmy się w jakiś kąt i kilka razy naprawdę musiałyśmy działać szybko.
Mieliśmy zasady dotyczące tej sytuacji "przyjaciół z korzyściami", w której się znaleźliśmy. W weekendy byliśmy razem, czas






