Emelie wstała z łóżka po południu. Po nieustępliwym zachowaniu Williama znów zapadł zmrok.
Apartament był w rzeczywistości całkiem przyjemny, a przed nim nie było żadnych wyższych budynków. Z wielkiego okna można było zobaczyć księżyc cicho wznoszący się na niebo.
Emelie była owinięta kocem. Na wpół spała.
William był już ubrany. Ukląkł na jedno kolano przy łóżku, próbując ją podnieść. Emelie pomy






