W chwili, gdy William wszedł do prywatnej willi, usłyszał uparty krzyk Ronana.
– Nie wiem, o czym mówicie! Nigdy o tym nie słyszałem! – krzyczał Ronan.
William zmrużył oczy.
Służący wyjął z szafki na buty parę jednorazowych kapci i położył je obok jego stóp.
Wewnątrz salon był bogato urządzony.
Charles siedział na kanapie w rozkroku, opierając jedno ramię na udzie. Drugą ręką mieszał kawę, nie odr






