Emelie mocniej zacisnęła dłoń na telefonie. Po kilku sekundach odezwała się.
– Proszę jechać za samochodem z tyłu – poinstruowała kierowcę cichym głosem.
Gdy samochód Williama wskazywał drogę, zespół Emelie ostrożnie posuwał się naprzód przez obfite opady śniegu.
Trzy pojazdy powoli zjechały z autostrady i przejechały około pięciuset lub sześciuset metrów. W końcu dotarły do piętrowego domu z prze






