Marcel prowadził i rozsądnie podniósł przegrodę między przednimi a tylnymi siedzeniami. Mimo to nie tłumiła ona całkowicie głosów dochodzących z tyłu, więc wciąż słyszał sprzeczkę między tą dwójką.
Głos Wesleya był chłodniejszy niż zazwyczaj. – Skąd pomysł, że zrobiłbym coś tak brutalnego?
Emelie była sceptyczna. – Więc twierdzisz, że to nie ty stałeś za tą eksplozją?
– To nie ja. Dolałem jedynie






