Charles ledwo wrócił do celi, gdy strażnik ponownie otworzył drzwi, oznajmiając, że ktoś chce się z nim widzieć.
– Ludzie, którzy mnie znają, mogą rozumieć, że jestem tu przetrzymywany, ale ci, którzy mnie nie znają, mogliby pomyśleć, że jestem na wakacjach, z tymi wszystkimi gośćmi wpadającymi każdego dnia – zażartował Charles, podnosząc się z miejsca.
Strażnik skarcił go: – Mniej gadania. Ruszaj






