William wpadł w osłupienie. Spojrzał na swoją dłoń, która wciąż trzymała jej nadgarstek, i zawahał się, zanim ją cofnął. Potem podniósł butelkę i nalał sobie do połowy szklanki.
Trzymając szklankę w ręku, ponownie ostrzegł Emelie: – Nie żartuję.
Emelie odparła: – Och, panie Middleton, martwi się pan o mnie czy o Beathana?
Wyraz twarzy Williama pozostał niezmienny. – Jak myślisz?
Miał tupet, żeby z






