Victoria
Lion’s Den tętnił życiem jak zwykle o tej porze wieczoru: młodzi profesjonaliści relaksowali się po pracy, ściskając w dłoniach przedrożone koktajle i śmiejąc się zbyt głośno z żartów, które wcale nie były śmieszne. Ja sączyłam swój dżin z tonikiem. Lód dawno się rozpuścił, przez co drink stracił smak – zupełnie jak mój nastrój.
– Wyglądasz dziś wyjątkowo morderczo – powiedziała Penelope,






