Olivia
Przez następne dwadzieścia minut ze zmiennym szczęściem rąbałam w piłki golfowe. Większość moich uderzeń była tragiczna, ale okazjonalnie udawało mi się czysto trafić i piłka faktycznie leciała w mniej więcej dobrym kierunku.
– O tak! – zawołał Alexander, gdy jedno z moich uderzeń poszybowało prosto w dal. – Właśnie do tego dążysz.
– Szczęście początkującego.
– Umiejętności – poprawił. – Za






