Olivia
Niedzielny poranek nadszedł, a Alexander był już na jawie, przeglądając telefon w łóżku obok mnie. Wczesne światło przesączające się przez zasłony rzucało miękkie cienie na jego nagą pierś.
– Która godzina? – wybełkotałam, wciąż zaspana.
– Ósma. Powinniśmy się zbierać.
– Zbierać dokąd? – Przewróciłam się na bok, chowając twarz w poduszkę.
– Do klubu golfowego. Dziadek chce się z nami zobacz






