Olivia
Silniki prywatnego odrzutowca mruczały, gdy zniżaliśmy się przez chmury. Mediolan rozciągał się pod nami, a jego dachy z terakoty i średniowieczne wieże ustępowały miejsca nowoczesnym wieżowcom na obrzeżach.
– Tam – Alexander wskazał palcem za okno. – Duomo. Widać stąd iglice.
Przycisnęłam twarz do szyby, czując narastające podniecenie.
– Nawet stąd wygląda wspaniale.
– Poczekaj, aż zobaczy






