Alex siedział na tylnym siedzeniu limuzyny; chłód skórzanej tapicerki drażnił jego dłoń, gdy rytmicznie bębnił palcami. Po raz trzeci poprawił spinki do mankietów – nerwowy nawyk, któremu nie ulegał od czasów studiów.
Zaproszenie Mii na Przyjęcie Jednorożca w tamtej chwili wydawało się genialnym pomysłem – wielkim gestem, mającym pokazać jej, jak wiele dla niego znaczy.
Ale teraz, gdy rzeczywistoś






