– To w tę stronę – wycedziłam, czując, że do oczu napływają mi łzy. Kolejny raz odsunął się ode mnie, jakbym była jakimś zakażonym zwierzęciem, mimo że tym razem to on do mnie wyciągnął rękę.
– Josie – warknął Tobias, ale ja pokręciłam głową i szłam dalej. Nie chciałam jego wymówek. Nie chciałam też słuchać, jak tłumaczy mi, jak lub dlaczego nie jest mną zainteresowany. To byłoby zbyt bolesne.
–






