Wyżymałam mój top, po czym wspięłam się z powrotem na brzeg rzeki i rozłożyłam go na kamieniach, by wysechł. Wiedziałam, że kładąc się spać, nadal będzie w najlepszym razie wilgotny, i będę musiała go rozwiesić w obozowisku, jednak to wciąż lepsze, niż gdyby miał stwardnieć z powodu zeschniętego śluzu. Następne w kolejności były spodnie. Z jękiem wciągałam je przez uda, kiedy moja pięta zahaczyła






