"Wiem, Charlotte". Jego ton był lekko poirytowany. Odwróciłam wzrok, zdając sobie sprawę, że nieustannie wałkuję ten sam temat i muszę przestać. Trudno było powstrzymać się od prób przekonania go, by mnie wybrał, gdy byłam tak przerażona myślą, że pewnego dnia mnie zostawi. Wiedziałam jednak, że ma już dość słuchania o tym. Poprosiłam go, by dał nam szansę, na co przystał, ale nie potrzebował, bym






