Z perspektywy Charlie
Obecność rady w zamku przypominała kąpiel z syreną z nadzieją, że nie wciągnie cię na dno, zanim cię zabije. Ich kłótnie było słychać z każdego salonu czy korytarza. Za każdym razem, gdy wychodziłam z pokoju, musiał to być szaleńczy sprint do celu, by na żadną z nich nie wpaść.
Poleciłam przynosić jedzenie do naszego pokoju, a trenować zaczęłam w nocy. Jedyne wyjście, któreg






