Axton
Wychodzę z budynku watahy i od razu zauważam Eli’ego. Czeka na ganku, z rękami schowanymi w kieszeniach. Gdy tylko słyszy, że wyszedłem, jego oczy błyskawicznie się na mnie kierują, a po jego twarzy przelatuje dziwny wyraz.
– Łuu-huu, Alfie – wyciąga ręce z kieszeni, unosi je i cofa się o krok. W jego oczach tańczy figlarny błysk, który, jestem pewien, jest zapowiedzią tego, co zaraz usłyszę






