Nadciągają bez końca, chciwi, głodni przemocy, myśląc, że dym i chaos czynią ich nietykalnymi. Ale ludzie Donatello to nie idioci. Nie pozwolą spłonąć naszemu domowi bez walki. Gdy tylko kilku pierwszych chłopców przeciwnika pada na ziemię, szala zwycięstwa się przechyla. Nasza strona napiera; ich szeregi pękają.
– Brać ją, uważać na dziecko! – szczeka mój ojciec do ludzi przed sobą, a jego głos j






