– Uspokójcie się!
To pierwsza rzecz, która wychodzi z moich ust, i jest absolutnie bezużyteczna, bo obaj są już w trybie pełnej paniki. Kaiden krąży jak zwierzę w klatce, z telefonem w ręku, dzwoniąc do kogoś – może do szpitala, może po księdza. Hunter przekopuje szuflady, rzucając ubrania, pieluchy i bóg wie co jeszcze na łóżko, mimo że torby do szpitala mam spakowane od miesiąca. I tak kontynuuj






