Wychodzi z dymu, jakby ten się przed nim rozstępował. Wysoki. Nienaganny. Nienaruszony przez chaos, który stworzył. Mój ojciec. Jego garnitur jest wyprasowany, krawat prosty, ani kropli krwi na nim, podczas gdy świat płonie wokół nas. Blask ognia przecina jego twarz, rzeźbiąc twarde linie w jeszcze ostrzejsze, odbicie wszystkiego, czego nienawidzę, w jednym spokojnym, wyrachowanym wyrazie.
Robię k






