Drzwi otwierają się z rozmachem i wchodzi Ashley. Podchodzi prosto do mnie, siedzącej pośrodku pokoju w mojej kosztownej, wartej krocie sukni ślubnej, zaprojektowanej przez najlepszego projektanta, by podkreślała moje ciało i sprawiała, że wyglądam nierealnie. Niewypowiedziane było również to, że ma sprawić, by moje maleńkie ciążowe krągłości nie były zbyt widoczne. I jest idealna. Czuję się jak w






