– Spójrz na to. – szepcze Linc do mojego ucha przez słuchawkę. Jego głos jest jak kojący balsam, który idealnie dopełnia ten oszałamiający widok pomarańczowej kuli rzucającej jaskrawe kolory na miasto pode mną, przez co wszystko wygląda wspaniale i nierealnie. To jak scena z filmu. Tyle eterycznego piękna.
– Tak. – odpowiadam szeptem. Bo tylko na to mogę patrzeć. To jest oszałamiające. Zapierające






