"Linc. Linc. Proszę. Proszę." Płonie mi twarz. Płonie szyja. Płonie głowa. Mięśnie krzyczą. Błagają. Potrzebuję tego uwolnienia jak narkotyku i wyczekuję go, bo wiem, jak cudownie się poczuję.
"Dobrze, kochanie." Szepcze mi do skóry. Cisza przed burzą.
Wciąż utrzymując swój rytm we mnie, naciska kciukiem na mój pulsujący, wzwiedziony łechtaczkę, dokładnie w środku wszystkich skupionych zakończeń n






