Patrzę na rzędy i rzędy pustych krzeseł i małą grupkę ludzi z przodu. No cóż, przynajmniej będę miała dobre miejsca.
"Hej! Amelia!" Znam ten głos. Spoglądam przed siebie w jego kierunku i, jak na zawołanie, to Dylan. Macha do mnie z szerokim uśmiechem, jakbym była dawno zaginioną przyjaciółką. Siedzi sam w drugim rzędzie po lewej. W tym rzędzie są cztery wolne miejsca i nikt z nim nie siedzi.
"Hej






