"Sheryl. Co ty sobie wyobrażasz?" Robię krok naprzód, malutki, ale odważny. To ją zaskakuje, bo jakby wraca do rzeczywistości przede mną. Jakby wędrowała gdzieś indziej w swojej głowie. To wciąż była kobieta trawiona żalem i poczuciem winy. Współczuję jej, ale też zdaję sobie sprawę, że jest bardzo wybuchowa. Niebezpieczna. Zupełnie jak jej syn.
"Co ja sobie wyobrażam? Pytasz mnie o to na serio? W






