Henry spuścił wzrok. – Przepraszam, to moja wina…
Yvonne zamknęła oczy z bólu, a po jej twarzy popłynęły łzy. – Więc przyznajesz, że to ty mnie porwałeś dla mojego szpiku kostnego?
– Tak… – odpowiedział cicho Henry, unikając jej wzroku.
Yvonne uśmiechnęła się bezradnie. – Henry, jesteś okrutny. Nawet jeśli naprawdę potrzebowałeś mojego szpiku, żeby uratować Jacqueline, jak mogłeś użyć tak podłego






