Henry uśmiechnął się z cicha: "Nie wiesz, co robię?"
Yvonne nadąsała się i lekko go uderzyła. "To miejsce publiczne."
"Wiem, ale nikogo to nie obrzydza, prawda?" Henry uniósł brodę, dając jej znak, by się rozejrzała.
Yvonne rozejrzała się i odetchnęła z ulgą, widząc, że pocałunki w miejscu publicznym wcale nie budzą w otaczających ich ludziach obrzydzenia – jedynie ich droczyli.
"W każdym razie, n






