Punkt widzenia Margot
W chwili, gdy Coban pociągnął mnie na swoje kolano, zaparło mi dech.
Nie było w tym żadnej szorstkości.
To było wręcz przemyślane, jakby zdecydował dokładnie o tym, gdzie powinnam się znaleźć, zanim w ogóle zorientowałam się, że się ruszam.
Moje serce na chwilę zamarło, gdy umościłam się przy nim; w podbrzuszu rozlało się gorąco, a moje dłonie instynktownie zaparły się o jeg






