Punkt widzenia Margot
Korytarze wydawały się dłuższe w drodze do celi Leo.
I zimniejsze.
Strażnicy stali pod ścianami parami, w szerokim rozkroku, a ich ostre spojrzenia śledziły więźniów wracających falami do przypisanych im cel. Jeden z nich prychnął, gdy mijaliśmy go, przenosząc wzrok ze mnie na Cobana.
"Powinniście być ze swoimi nowymi partnerami" - mruknął zadowolonym z siebie tonem. "A nie s






