**Punkt widzenia Margot**
Sen nadchodził w urywkach.
Żadnych snów - tylko połacie czarnej pustki, przerywane dźwiękiem trzaskających drzwi, odległymi krzykami, wiercącym się przez sen Leo i moimi własnymi myślami zapętlonymi niczym zdarta płyta.
Milczenie Cobana odtwarzało się najczęściej...
Zanim zapaliły się światła, ostre i bezlitosne, już bolała mnie głowa.
Poranna rutyna.
Kolejny zwyczajny d






