Punkt widzenia Cobana
Wpadłem z powrotem na siłownię, jakbym próbował rozerwać to miejsce na strzępy.
Drzwi otworzyły się z takim trzaskiem, że aż zatrzęsła się metalowa framuga, a odgłos zderzenia odbił się echem głośniej, niż powinien. Leo omal nie upuścił hantla na stopę i podniósł wzrok; jego skóra lśniła od potu, a na ramionach odznaczały się żyły.
"Gdzie ona jest?" - zapytał mnie natychmiast






