Perspektywa Margot
Przez długi czas... nie ruszałam się.
Zostałam dokładnie tam, gdzie osunęłam się na podłogę w łazience, zwinięta w kłębek, jakby Coban miał w każdej chwili wejść z powrotem, by powiedzieć mi, jak bardzo mu przykro i że to naprawi...
Ale oczywiście nigdy tego nie zrobił.
Nigdy by tego nie zrobił...
Oddychałam drżącymi, rwanymi haustami.
Każdy wdech drapał o dławiący ucisk w moj






