W tym momencie Tiffany wiedziała, że wszystko się wydało.
Teczka wypadła jej z rąk, a nogi się pod nią ugięły, sprawiając, że potknęła się i upadła na ziemię.
Wyglądała jak marionetka bez duszy, która siedziała cicho na podłodze.
"Dziecko w tobie. Czyje ono jest?" zapytał Matthew z jedną ręką w kieszeni, a drugą trzymając papierosa, którego niedbale strzepnął do popielniczki.
Skamieniała ze strach






